|
The End. Wiosenne porządki Pozamiatałam... A właściwie to Ona "pomogła" pozamiatać... Dałam kilka szans na powiedzenie prawdy, najwyraźniej taki tchórz jak Ona nawet ręki wyciągniętej w ostatecznym geście pomocy nie dała rady zauważyć. Jej strata! I nie chodzi o to, że odeszła. Przecież można się odkochać, można nie chcieć już z kimś być. Życie. Nie chodzi o to z kim teraz jest, choć to dla mnie o stokroć trudniejsze, że ponad mnie wybiera kogoś, kto od początku sabotował nasz związek. Kogoś kto mimo tego, że wiedział, że jestem, uparcie drążył, żeby dostać swoje, nie bacząc na czyjeś relacje, nie szanując czyichś uczuć i udając "przyjaciela". Ale to mnie nie martwi - w przyrodzie jest BEZWZGLĘDNA równowaga - WSZYSTKO WRACA. Do sabotażysty też. Podwójnie. Uderza w najbardziej czuły punkt, w najmniej oczekiwanym momencie. I nic nie muszę z tym robić, nic nie muszę mówić - samo się stanie. I to bardzo niedługo. Życie. Jedna rzecz, której pojąć nie mogę to Jej obłuda i zakłamanie. Jestem pewna, że niczym sobie na to nie zasłużyłam. Nie wiem jak można w sposób tak najbardziej perfidny z możliwych nadużyć czyjegoś zaufania, kłamać w żywe oczy, wciskać bajki tak prawdziwe, że nie do odróżnienia od rzeczywistości, oszukiwać z zimną krwią, egoistycznie wykorzystać dla własnego komfortu i jeszcze powiedzieć "starałam się". GÓWNO PRAWDA! Tacy jak Ona się nie starają, tacy jak Ona uciekają, bo tak najłatwiej. Takich jak Ona NIKT nie traktuje poważnie, nikt nie szanuje, bo za co?? Zadziwiwa mnie jak czasem to co wydaje się bólem i cierpieniem pozwala odetchnąć z ulgą... Nigdy nie myślałam, że ulgą będzie nie widzieć Jej, nie czuć, nie tęsknić, nie słyszeć Jej głosu wciskającego kolejne kłamstwa, nie być po raz kolejny centrum atrakcji w krainie poniżenia i to na dodatek z "oddaną" publicznością. Szkoda, że po sześciu latach kochania kogoś dla mnie najważniejszego tak bezwarunkowo, pozostaje mi jedynie taki niesmak, że żaden cukier nie podoła. Trudno. Odcinam się od tego tematu. Ostatecznie. Szkoda mojego czasu, nerwów, emocji, uczuć... Więcej sobie tego nie zrobię. Każdy ma swoje granice, a ja już nie zniosę ani sekundy dłużej... Lekcja nauczona: nigdy nie dawaj drugiej szansy, bo jeśli ktoś raz okazał Ci brak szacunku, zrobi to ponownie. Czasem trzeba posprzątać na wiosnę, nawet jeśli nie Ty sama, a ktoś inny zagoni Cię do miotły... ultra-violet 2008-03-17 10:54:00 skomentuj (1) 21.02.2008 Wychodzi cyfra 6, dotąd nieszkodliwa... A jednak... The fairytale is over. And it hurts with every heartbeat.... ultra-violet 2008-02-23 22:13:27 skomentuj (1) Loneliness... Jeśli można czuć się samotnym w tłumie, to właśnie w tej chwili czuje się BARDZO samotna... Nic mniej, nic więcej... Czy to ten sam autobus??? Może dobrze, że nie pamiętam jego numeru... Czas pokaże... Chociaż zamówiłam u Pana Boga pewien mały, lecz bardzo określony cud... A on się nigdy nie spóźnia! Czasem żałuję, że w takich chwilach nie powinnam czarować, bo aż się prosi... Papua New Guinea by Future Soung of London... ultra-violet 2008-02-19 22:51:15 skomentuj (0) Żarłok Zaraz mnie zje niepewność... A ona jest bardzo żarłoczna... Jedna odpowiedź na jedno pytanie, a tak inaczej. Więc czekam obgryzając paznokcie... ultra-violet 2008-02-04 18:52:28 skomentuj (0) . Acha, i zapomnialam jeszcze napisać, że moja Kózka mnie chyba rzuciła... Gryzie mnie to... ultra-violet 2008-01-02 10:52:16 skomentuj (1) Skorupka Ostatnio jakoś tak mam ochotę zamknąć się sama w sobie i nie wyłazić... Nawet nosa nie wystawiać, bo co go wystawię to coś śmierdzi... Zmęczona już tym jestem. Zmęczona tą ciągłą niepewnością, tymi filmami w mojej głowie, które nie mają przerwy na reklamy, żeby człowiek mógł głębiej odetchnąć... Tym moim pieprzonym brakiem asertywności... Czy ja się nigdy nie nauczę??? Wkurzam się, że wszyscy słuchają, ale tak naprawdę nikt nie słyszy... No bo przecież wiadomo, co chcę powiedzieć, co mam na myśli i że znów mi się coś nie podoba... A to wcale nie jest tak. Chcę wyrzucać z siebie rzeczy, które mi przeszkadzają, które mnie gniotą, martwią, bolą, czasem trochę ranią... Chcę by mnie zrozumiano. Chcę móc o tym powiedzieć, żeby sytuacja zawsze była czysta i jasna. Może jednak to taka moja utopia? Może oczekuję za wiele, bo tak się nie da? Jestem załamana płytkością niektórych. Mam zdecydowanie dość patrzenia na ich twarze, wieczne tak samo fałszywie uśmiechnięte... Mam dość donoszenia i obgadywania w imię "mojego dobra" - za kogo oni się uważają, by w taki sposób burzyć mój spokój? Zabawa z Boga z reguły kończy się piekielnym poparzeniem, ale może tacy lubią podsycać niezdrowy ogień, bo ich życia są puste i nudne? I jeszcze chciłabym, żeby Ją zawsze było stać na stuprocentową szczerość. Żeby zawsze była moim bezpiecznym portem, moim prywatnym słońcem po burzy na wyłączność, z dodatkową opcją rozpieszczania. Ponieważ jestem tego warta. Tracę siły i bledną moje emocje... Niepokoi mnie to. Ale tylko mnie. Gdzie moja szafa??? Tęsknię do niej... ultra-violet 2007-12-29 17:16:45 skomentuj (0) |
Linki Odkryte w ultra-fiolecie: Archiwum 2008 * * * * * image from allposters.com |
||